Nerwy
W środku drogi miałam atak nerwów i musiano wynieść mnie z kar rety i ułożyć na skraju rowu. Łajdak komisarz pomy-* ślał, że wypada się nade mną ulitować, więc nie wy-f siadając z bryczki posłał swego służącego, by przyniós\' mi szklankę wody. Nie mogę wyrazić, jak byłam na samą siebie wściekła z powodu tej słabości nerwów współczucie tego człowieka było jeszcze jedną obelgą której byłabym chciała sobie oszczędzić. Bryczka ko misarza ruszyła równocześnie z moją karetą i na dzie dziniec pałacu w Łańcucie zajechaliśmy razem. Książ Henryk, który nie spodziewał się czegoś podobnego wesoły i uprzejmy wyszedł mnie powitać. Zaraz n wstępie przeraziła go moja bladość i powiedziałam mu natychmiast, jakiego dziwnego gościa ze sobą sprowa¬dzam. Od tej chwili spokój i stanowczość księcia Hen¬ryka, a także przyjaźń, jaką dla mnie żywił, nie zawio¬dły ani na chwilę. Czy do pomyślenia jest jednak taki porządek rzeczy, w którym komisarz policji zasiada do stołu wielkiego pana, jakim był książę, lub raczej do czyjegokolwiek stołu, bez jego zgody?
| |