Wreszcie znalazłam się w tej Austrii, którą tak szczęśliwą widziałam przed czterema laty. Zaraz ude¬rzyła mnie widoczna zmiana, spowodowana przez de¬waluację pieniędzy papierowych i wszelkiego rodzaju wahania ich wartości — skutek braku pewności w ope¬racjach finansowych. Nic tak nie demoralizuje ludu,
jak te ustawiczne wahania, co z każdego czynią speku¬lanta giełdowego i całej klasie pracującej dają możność zarabiania pieniędzy dzięki sprytowi i bez pracy. Nie odnalazłam już w ludzie tej uczciwości, która zwróciła moją uwagę cztery lata temu: pieniądz papierowy po¬budza imaginację, stwarzając nadzieję na szybki i ła¬twy zarobek, a hazard niszczy stopniową i pewną po¬prawę egzystencji, podstawę uczciwości prostych ludzi. W czasie pobytu mego w Austrii powieszono człowieka za fabrykowanie fałszywych banknotów w chwili, kie¬dy obniżono wartość dawnych. Idąc na stracenie krzy¬czał, że to nie on kradł, tylko państwo. Istotnie, nie sposób wytłumaczyć prostym ludziom, że sprawiedliwie jest karać ich za spekulowanie na własną rękę, kiedy rząd spekuluje na swoją. Rząd ów był jednak sprzy¬mierzeńcem rządu francuskiego, i to podwójnym sprzy¬mierzeńcem, gdyż jego szef był nader cierpliwym teściem straszliwego zięcia. | |
|